- Ruszaj się - waliłam w drzwi.
- Nie mogę - wydyszał.
- Czego nie możesz?
- Dojść.
Zaśmiałam się. Było to bardzo zabawne. Ale cóż - musi się pośpieszyć zanim moja mama wróci. Poczekałam jeszcze chwilę, aż w końcu Luke wyszedł. Miał rozszerzone źrenice, zapewne od orgazmu.
- Musisz już iść. No wiesz zaraz moja mama wróci i...
- Tak, wiem - przerwał mi.
Zabrał plecak i koszulkę, którą wcześniej mi pożyczył. Odprowadziłam go do drzwi.
- Dzięki, że jako jedyny się nie śmiałeś i że do mnie przyszedłeś. Ale proszę cię, abyś nikomu nie mówił o tym co się stało tutaj. Choć i tak powiesz.
- Skąd wiesz, że to zrobię?
- Bo to ty.
- Nie powiem jeśli mnie pocałujesz.
Mam go pocałować i wiedzieć, że nikomu nie powie czy zatrzasnąć mu drzwi przed nosem?
Odpowiedź jest prosta.
Zamknęłam drzwi z trzaskiem.
To jest pewne, że i tak powie wszystkim. Ale mam to gdzieś.
Rzuciłam się z pilotem na kanapę i włączyłam na "Snookie&JWoww"
Oglądałam już połowę odcinka kiedy moja matka przyszła z zakupami do domu.
- Czemu nie ma cię w szkole?
- Źle się poczułam i wróciłam.
- Dobrze. Zaraz zaparzę miętę.
Nazajutrz naprawdę się rozchorowałam. Miałam wysoką gorączkę i cały czas wymiotowałam.
- Dzisiaj wrócę bardzo późno. Jak by coś się działo to dzwoń od razu. Leki masz na blacie w kuchni. Pa, kochanie.
No to zostałam sama w domu.
Zrobiłam sobie herbatę i chciałam już iść do pokoju, ale dzwonek do drzwi mi w tym przeszkodził. Otworzyłam je i zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Harry'ego.
- Czemu nie jesteś w szkole?
- Miałem zapytać się ciebie o to samo, ale twój wygląd mówi sam za siebie.
Przewróciłam oczami i wpuściłam go do środka.
- Chcesz coś do picia?
- Sok.
Nalałam mu do szklanki i ze swoją herbatą weszłam do pokoju.
Usiadłam na łóżku, a kubek postawiłam na szafce nocnej. Z szuflady wyjęłam herbatniki.
- Nie będziesz miał problemów jak tutaj zostaniesz?
Zaprzeczył.
Wzruszyłam ramionami i napiłam się ciepłej herbatki.
- A pamiętasz o dzisiejszym teście?
- Z czego?
Wiedziałam, że zapomniał.
- Z angielskiego.
Zamarł. Jego oczy zrobiły się dwa razy większe.
- Zapomniałem. Angielski mamy na trzeciej godzinie, więc niedługo pojadę do szkoły.
Zaśmiałam się z niego, ale od razu tego pożałowałam, bo ból głowy nasilił się. Zjadłam herbatnika i popiłam go herbatą.
Wypiłam spokojnie herbatę rozmawiając z McCall'em.
- Muszę już iść, Silje - powiedział nagle.
- Uh... Okey.
Nie chciałam zostawać znów sama w domu, ale nie mogę gniewać się na niego, bo wiem, że to jest ważne.
Zabrał plecak i wyszedł z domu. Nie mając co robić zalogowałam się na Facebooku. Miałam kilka powiadomień i wiadomość.
Luke Hemmings
Czemu nie ma cię w szkole?
Skąd ja go mam w znajomych? Przecież go nie zapraszałam. A może to ta nieznajoma osoba? Na pewno tak. Ugh.
Odpisałam mu, że jestem chora. Nawet nie wiem po co mu to piszę. Nie powinno go to obchodzić. Zamknęłam laptopa i położyłam się, bo poczułam się bardzo zmęczona i zasnęłam.
Obudziło mnie pukanie (walenie) w drzwi. Zaspana otworzyłam je i zobaczyłam Luke'a. Czy on nie może dać mi spokoju? Czy ja o tak dużo proszę?
- Czego chcesz?
- Zaopiekować się chorą Silje.
- Nie potrzebuje opieki. A tak po za tym to mnie obudziłeś.
- Przepraszam.
Westchnęłam i wpuściłam go do środka. Usiadłam na kanapie. Wróć - położyłam się na kanapie. Byłam naprawdę zmęczona. Na dodatek ten idiota nie chce dać mi spokoju.
Luke podniósł moją głowę i usiadł kładąc mnie na swoich kolanach. Włączył telewizje i leciało akurat "Sąsiedzi". Bardzo fajna komedia.
Oglądałam już połowę kiedy znów zasnęłam. Było mi tak dobrze.
- Silje - poczułam szturchnięcie w ramię - Silje - znów - Meiden - osoba podniosła głos.
Uchyliłam delikatnie powiekę.
- Hmm?
- Możesz mnie puścić? Nie żeby mi to przeszkadzało, ale muszę się odlać.
Mruknęłam niezadowolona, ale usidłam. On zatem pośpiesznie wstał i pobiegł na górę. Naprawdę chciało mu się do toalety. Heh.
Leki, które wzięłam rano dopiero teraz zaczęły działać, bo brzuch przestał mnie boleć. Sprawdziłam telefon i zauważyłam powiadomienie, że dostałam SMS-a.
Alison: Nie wrócę dzisiaj na noc.
No to fajnie. Siedzę sama w domu na noc.
Wybrałam jej numer i chwilę zaczekałam zanim odebrała.
- Halo?
- Jak to nie wracasz?
- Nocuję u kolegi.
- Kolegi? - zapytałam z podejrzeniem.
- Tak jakby. On mi się strasznie podoba, więc wiesz - przedłużyła ostanie słowo.
- Tylko nie zrób żadnej głupoty.
- Dobrze mamo.
Zaśmiałam się i rozłączyłam połączenie.
Wstałam i pomaszerowałam na górę. Położyłam się na brzuchu i jęknęłam.
- Mój kręgosłup - powiedziałam sama do siebie.
Plecy bolały mnie niemiłosiernie.
- Co się stało baby?
- Plecy mnie bolą.
- Zaraz coś na to zaradzimy.
Podszedł i usiadł mi na udach okrakiem. Podciągnął moją koszulkę do góry na co się wzdrygnęłam.
- Muszę zdjąć twoją bluzkę, bo będzie mi niewygodnie masować twoje plecy - wytłumaczył swoje czyny.
Mruknęłam tylko coś, że rozumiem i czekałam jak coś zrobi. Złapał zapięcie mojego stanika i chciał go rozpiąć, ale zareagowałam.
- Będzie mi przeszkadzać. Obiecuję, że będę trzymać łapy przy sobie - położył prawą dłoń na piersi, a drugą trzymał w powietrzu.
- Dobrze.
Rozpiął go i zaczął masować moje plecy. Pod łopatkami, ranienie, kręgosłup. Było mi bardzo przyjemnie. Masował moje boki, aż doszedł do piersi. Jedyne co zrobił to je lekko musną - nic więcej. Ale tylko tyle wystarczyło, aby rozbudzić ciepło we mnie.
_________________________________________________
Tylko tyle na dzisiaj. Tak jak wcześniej pisałam - usunął mi się rozdział, więc nie jest tak samo długi i fajny.
15 komentarzy = next
- Nie mogę - wydyszał.
- Czego nie możesz?
- Dojść.
Zaśmiałam się. Było to bardzo zabawne. Ale cóż - musi się pośpieszyć zanim moja mama wróci. Poczekałam jeszcze chwilę, aż w końcu Luke wyszedł. Miał rozszerzone źrenice, zapewne od orgazmu.
- Musisz już iść. No wiesz zaraz moja mama wróci i...
- Tak, wiem - przerwał mi.
Zabrał plecak i koszulkę, którą wcześniej mi pożyczył. Odprowadziłam go do drzwi.
- Dzięki, że jako jedyny się nie śmiałeś i że do mnie przyszedłeś. Ale proszę cię, abyś nikomu nie mówił o tym co się stało tutaj. Choć i tak powiesz.
- Skąd wiesz, że to zrobię?
- Bo to ty.
- Nie powiem jeśli mnie pocałujesz.
Mam go pocałować i wiedzieć, że nikomu nie powie czy zatrzasnąć mu drzwi przed nosem?
Odpowiedź jest prosta.
Zamknęłam drzwi z trzaskiem.
To jest pewne, że i tak powie wszystkim. Ale mam to gdzieś.
Rzuciłam się z pilotem na kanapę i włączyłam na "Snookie&JWoww"
Oglądałam już połowę odcinka kiedy moja matka przyszła z zakupami do domu.
- Czemu nie ma cię w szkole?
- Źle się poczułam i wróciłam.
- Dobrze. Zaraz zaparzę miętę.
Nazajutrz naprawdę się rozchorowałam. Miałam wysoką gorączkę i cały czas wymiotowałam.
- Dzisiaj wrócę bardzo późno. Jak by coś się działo to dzwoń od razu. Leki masz na blacie w kuchni. Pa, kochanie.
No to zostałam sama w domu.
Zrobiłam sobie herbatę i chciałam już iść do pokoju, ale dzwonek do drzwi mi w tym przeszkodził. Otworzyłam je i zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Harry'ego.
- Czemu nie jesteś w szkole?
- Miałem zapytać się ciebie o to samo, ale twój wygląd mówi sam za siebie.
Przewróciłam oczami i wpuściłam go do środka.
- Chcesz coś do picia?
- Sok.
Nalałam mu do szklanki i ze swoją herbatą weszłam do pokoju.
Usiadłam na łóżku, a kubek postawiłam na szafce nocnej. Z szuflady wyjęłam herbatniki.
- Nie będziesz miał problemów jak tutaj zostaniesz?
Zaprzeczył.
Wzruszyłam ramionami i napiłam się ciepłej herbatki.
- A pamiętasz o dzisiejszym teście?
- Z czego?
Wiedziałam, że zapomniał.
- Z angielskiego.
Zamarł. Jego oczy zrobiły się dwa razy większe.
- Zapomniałem. Angielski mamy na trzeciej godzinie, więc niedługo pojadę do szkoły.
Zaśmiałam się z niego, ale od razu tego pożałowałam, bo ból głowy nasilił się. Zjadłam herbatnika i popiłam go herbatą.
Wypiłam spokojnie herbatę rozmawiając z McCall'em.
- Muszę już iść, Silje - powiedział nagle.
- Uh... Okey.
Nie chciałam zostawać znów sama w domu, ale nie mogę gniewać się na niego, bo wiem, że to jest ważne.
Zabrał plecak i wyszedł z domu. Nie mając co robić zalogowałam się na Facebooku. Miałam kilka powiadomień i wiadomość.
Luke Hemmings
Czemu nie ma cię w szkole?
Skąd ja go mam w znajomych? Przecież go nie zapraszałam. A może to ta nieznajoma osoba? Na pewno tak. Ugh.
Odpisałam mu, że jestem chora. Nawet nie wiem po co mu to piszę. Nie powinno go to obchodzić. Zamknęłam laptopa i położyłam się, bo poczułam się bardzo zmęczona i zasnęłam.
Obudziło mnie pukanie (walenie) w drzwi. Zaspana otworzyłam je i zobaczyłam Luke'a. Czy on nie może dać mi spokoju? Czy ja o tak dużo proszę?
- Czego chcesz?
- Zaopiekować się chorą Silje.
- Nie potrzebuje opieki. A tak po za tym to mnie obudziłeś.
- Przepraszam.
Westchnęłam i wpuściłam go do środka. Usiadłam na kanapie. Wróć - położyłam się na kanapie. Byłam naprawdę zmęczona. Na dodatek ten idiota nie chce dać mi spokoju.
Luke podniósł moją głowę i usiadł kładąc mnie na swoich kolanach. Włączył telewizje i leciało akurat "Sąsiedzi". Bardzo fajna komedia.
Oglądałam już połowę kiedy znów zasnęłam. Było mi tak dobrze.
- Silje - poczułam szturchnięcie w ramię - Silje - znów - Meiden - osoba podniosła głos.
Uchyliłam delikatnie powiekę.
- Hmm?
- Możesz mnie puścić? Nie żeby mi to przeszkadzało, ale muszę się odlać.
Mruknęłam niezadowolona, ale usidłam. On zatem pośpiesznie wstał i pobiegł na górę. Naprawdę chciało mu się do toalety. Heh.
Leki, które wzięłam rano dopiero teraz zaczęły działać, bo brzuch przestał mnie boleć. Sprawdziłam telefon i zauważyłam powiadomienie, że dostałam SMS-a.
Alison: Nie wrócę dzisiaj na noc.
No to fajnie. Siedzę sama w domu na noc.
Wybrałam jej numer i chwilę zaczekałam zanim odebrała.
- Halo?
- Jak to nie wracasz?
- Nocuję u kolegi.
- Kolegi? - zapytałam z podejrzeniem.
- Tak jakby. On mi się strasznie podoba, więc wiesz - przedłużyła ostanie słowo.
- Tylko nie zrób żadnej głupoty.
- Dobrze mamo.
Zaśmiałam się i rozłączyłam połączenie.
Wstałam i pomaszerowałam na górę. Położyłam się na brzuchu i jęknęłam.
- Mój kręgosłup - powiedziałam sama do siebie.
Plecy bolały mnie niemiłosiernie.
- Co się stało baby?
- Plecy mnie bolą.
- Zaraz coś na to zaradzimy.
Podszedł i usiadł mi na udach okrakiem. Podciągnął moją koszulkę do góry na co się wzdrygnęłam.
- Muszę zdjąć twoją bluzkę, bo będzie mi niewygodnie masować twoje plecy - wytłumaczył swoje czyny.
Mruknęłam tylko coś, że rozumiem i czekałam jak coś zrobi. Złapał zapięcie mojego stanika i chciał go rozpiąć, ale zareagowałam.
- Będzie mi przeszkadzać. Obiecuję, że będę trzymać łapy przy sobie - położył prawą dłoń na piersi, a drugą trzymał w powietrzu.
- Dobrze.
Rozpiął go i zaczął masować moje plecy. Pod łopatkami, ranienie, kręgosłup. Było mi bardzo przyjemnie. Masował moje boki, aż doszedł do piersi. Jedyne co zrobił to je lekko musną - nic więcej. Ale tylko tyle wystarczyło, aby rozbudzić ciepło we mnie.
_________________________________________________
Tylko tyle na dzisiaj. Tak jak wcześniej pisałam - usunął mi się rozdział, więc nie jest tak samo długi i fajny.
15 komentarzy = next






