piątek, 16 stycznia 2015

Chapter 8

- Ruszaj się - waliłam w drzwi.
- Nie mogę - wydyszał.
- Czego nie możesz?
- Dojść.
Zaśmiałam się. Było to bardzo zabawne. Ale cóż - musi się pośpieszyć zanim moja mama  wróci. Poczekałam jeszcze chwilę, aż w końcu Luke wyszedł. Miał rozszerzone źrenice, zapewne od orgazmu.
- Musisz już iść. No wiesz zaraz moja mama wróci i...
- Tak, wiem - przerwał mi.
Zabrał plecak i koszulkę, którą wcześniej mi pożyczył. Odprowadziłam go do drzwi.
- Dzięki, że jako jedyny się nie śmiałeś i że do mnie przyszedłeś. Ale proszę cię, abyś nikomu nie mówił o tym co się stało tutaj. Choć i tak powiesz.
- Skąd wiesz, że to zrobię?
- Bo to ty.
- Nie powiem jeśli mnie pocałujesz.
Mam go pocałować i wiedzieć, że nikomu nie powie czy zatrzasnąć mu drzwi przed nosem?
Odpowiedź jest prosta.
Zamknęłam drzwi z trzaskiem.
To jest pewne, że i tak powie wszystkim. Ale mam to gdzieś.
Rzuciłam się z pilotem na kanapę i włączyłam na "Snookie&JWoww"
Oglądałam już połowę odcinka kiedy moja matka przyszła z zakupami do domu.
- Czemu nie ma cię w szkole?
- Źle się poczułam i wróciłam.
- Dobrze. Zaraz zaparzę miętę.

Nazajutrz naprawdę się rozchorowałam. Miałam wysoką gorączkę i cały czas wymiotowałam.
- Dzisiaj wrócę bardzo późno. Jak by coś się działo to dzwoń od razu. Leki masz na blacie w kuchni. Pa, kochanie.

No to zostałam sama w domu.
Zrobiłam sobie herbatę i chciałam już iść do pokoju, ale dzwonek do drzwi mi w tym przeszkodził. Otworzyłam je i zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Harry'ego.
- Czemu nie jesteś w szkole?
- Miałem zapytać się ciebie o to samo, ale twój wygląd mówi sam za siebie.
Przewróciłam oczami i wpuściłam go do środka.
- Chcesz coś do picia?
- Sok.
Nalałam mu do szklanki i ze swoją herbatą weszłam do pokoju.
Usiadłam na łóżku, a kubek postawiłam na szafce nocnej. Z szuflady wyjęłam herbatniki.
- Nie będziesz miał problemów jak tutaj zostaniesz?
Zaprzeczył.
Wzruszyłam ramionami i napiłam się ciepłej herbatki.
- A pamiętasz o dzisiejszym teście?
- Z czego?
Wiedziałam, że zapomniał.
- Z angielskiego.
Zamarł. Jego oczy zrobiły się dwa razy większe.
- Zapomniałem. Angielski mamy na trzeciej godzinie, więc niedługo pojadę do szkoły.
Zaśmiałam się z niego, ale od razu tego pożałowałam, bo ból głowy nasilił się. Zjadłam herbatnika i popiłam go herbatą.
Wypiłam spokojnie herbatę rozmawiając z McCall'em.
- Muszę już iść, Silje - powiedział nagle.
- Uh... Okey.
Nie chciałam zostawać znów sama w domu, ale nie mogę gniewać się na niego, bo wiem, że to jest ważne.
Zabrał plecak i wyszedł z domu. Nie mając co robić zalogowałam się na Facebooku. Miałam kilka powiadomień i wiadomość.


Luke Hemmings
Czemu nie ma cię w szkole?


Skąd ja go mam w znajomych? Przecież go nie zapraszałam. A może to ta nieznajoma osoba? Na pewno tak. Ugh.
Odpisałam mu, że jestem chora. Nawet nie wiem po co mu to piszę. Nie powinno go to obchodzić. Zamknęłam laptopa i położyłam się, bo poczułam się bardzo zmęczona i zasnęłam.
Obudziło mnie pukanie (walenie) w drzwi. Zaspana otworzyłam je i zobaczyłam Luke'a. Czy on nie może dać mi spokoju? Czy ja o tak dużo proszę?
- Czego chcesz?
- Zaopiekować się chorą Silje.
- Nie potrzebuje opieki. A tak po za tym to mnie obudziłeś.
- Przepraszam.
Westchnęłam i wpuściłam go do środka. Usiadłam na kanapie. Wróć - położyłam się na kanapie. Byłam naprawdę zmęczona. Na dodatek ten idiota nie chce dać mi spokoju.
Luke podniósł moją głowę i usiadł kładąc mnie na swoich kolanach. Włączył telewizje i leciało akurat "Sąsiedzi". Bardzo fajna komedia.
Oglądałam już połowę kiedy znów zasnęłam. Było mi tak dobrze.

- Silje - poczułam szturchnięcie w ramię - Silje - znów - Meiden - osoba podniosła głos. 
 Uchyliłam delikatnie powiekę.
- Hmm?
- Możesz mnie puścić? Nie żeby mi to przeszkadzało, ale muszę się odlać.
Mruknęłam niezadowolona, ale usidłam. On zatem pośpiesznie wstał i pobiegł na górę. Naprawdę chciało mu się do toalety. Heh.
Leki, które wzięłam rano dopiero teraz zaczęły działać, bo brzuch przestał mnie boleć. Sprawdziłam telefon i zauważyłam powiadomienie, że dostałam SMS-a.


Alison: Nie wrócę dzisiaj na noc.

No to fajnie. Siedzę sama w domu na noc.
Wybrałam jej numer i chwilę zaczekałam zanim odebrała.
- Halo?
- Jak to nie wracasz?
- Nocuję u kolegi.
- Kolegi? - zapytałam z podejrzeniem.
- Tak jakby. On mi się strasznie podoba, więc wiesz - przedłużyła ostanie słowo.
- Tylko nie zrób żadnej głupoty.
- Dobrze mamo.
Zaśmiałam się i rozłączyłam połączenie.
Wstałam i pomaszerowałam na górę. Położyłam się na brzuchu i jęknęłam.
- Mój kręgosłup - powiedziałam sama do siebie.
Plecy bolały mnie niemiłosiernie.
- Co się stało baby?
- Plecy mnie bolą.
- Zaraz coś na to zaradzimy.
Podszedł i usiadł mi na udach okrakiem. Podciągnął moją koszulkę do góry na co się wzdrygnęłam.
- Muszę zdjąć twoją bluzkę, bo będzie mi niewygodnie masować twoje plecy - wytłumaczył swoje czyny.
Mruknęłam tylko coś, że rozumiem i czekałam jak coś zrobi. Złapał zapięcie mojego stanika i chciał go rozpiąć, ale zareagowałam.
- Będzie mi przeszkadzać. Obiecuję, że będę trzymać łapy przy sobie - położył prawą dłoń na piersi, a drugą trzymał w powietrzu.
- Dobrze.
Rozpiął go i zaczął masować moje plecy. Pod łopatkami, ranienie, kręgosłup. Było mi bardzo przyjemnie. Masował moje boki, aż doszedł do piersi. Jedyne co zrobił to je lekko musną - nic więcej. Ale tylko tyle wystarczyło, aby rozbudzić ciepło we mnie.


_________________________________________________
Tylko tyle na dzisiaj. Tak jak wcześniej pisałam - usunął mi się rozdział, więc nie jest tak samo długi i fajny. 

15 komentarzy = next

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Happy Birthday

Tak, to dzisiaj. Zayn kończy 22 lata. Płaczę słuchając ich starych piosenek. Nie wierzę w to, że mój aniołek, mój cały świat i szczęście obchodzi dzisiaj urodziny, a nawet nie wie, że składam mu życzenia.

Dlatego mam do was prośbę. Każdy kto to czyta i ma Twittera - niech wejdzie na mój profil ( @niall_horan_pl ) i poda dalej każdy tweet do Zayn`a. Obserwuje mnie tutaj 12 osób, więc jest to już 12 podań dalej, ale są też inne osoby. Mówcie innym i podawajcie dalej. Zróbcie to dla mnie. Taką małą przysługę za to, że ja wam piszę to opowiadanie. Zmotywujecie mnie do napisania nowego rozdziału.

ZAOBSERWUJE KAŻDEGO KTO SPEŁNI MOJĄ MAŁĄ (ALBO DUŻĄ) PROŚBĘ 

KOCHAM WAS.  

niedziela, 11 stycznia 2015

Liebster Award

 Dziękuję za nominację http://neverbe5sos.blogspot.com/ 
Ja nie nominuję dalej, ale odpowiem na pytania. 


 Pytania:
1.Co cię skłoniło do pisania bloga?
2.Jak oceniasz swój blog?
3.Jak widzisz siebie za kilkanaście lat?
4.Co byś w sobie zmienił/a?
5. Trzy rzeczy jakie zabrałbyś/zabrałabyś na bezludną wyspę.
6.Czego ci brakuje do szczęścia?
7.Oceń siebie w skali 1-10:)
8.Ulubiona książka. .
9.Najlepszy sposób spędzania wolnego czasu?
10. Najlepsze wspomnienie z 2014 roku:).
11. Masz jakieś plany na 2015?


Odpowiedzi:
1. Lubię pisać opowiadania.
2. Nie wiem. W tych sprawach jestem skromna.
3. Jak widzę? Mieszkam w Londynie jako dziennikarka, albo aktorka
4. Z wyglądu: włosy. Z charakteru: żebym była mniej marudna i wybuchowa
5. Idoli, telefon, przyjaciółki (Martynę i Ewelinę) (idole i przyjaciółki to nie rzeczy, ale nie mogłabym bez nich żyć)
6. Miłości (i idoli)
7. 7. lel
8. Chyba trylogia "50 twarzy Grey`a"
9. Czytanie i słuchanie muzyki
10. Dużo ich jest
11. Tak 


PS. Rozdział jest pisany. Był by już wstawiony, ale przez przypadek usunęłam cały długi rozdział i muszę od nowa pisać. Na pewno nie wyjdzie tak super jak było, więc nie oczekujcie czegoś super. 
PPS. Jeśli macie jakieś pytania to pytajcie, bo uwielbiam odpowiadać na nie.

@niall_horan_pl

wtorek, 23 grudnia 2014

Chapter 7

Razem z Harry`m poszliśmy do kina, a następnie do kawiarni. Zamówiłam sobie latte art oraz czekoladową babeczkę. Przyjemnie spędziliśmy niedzielny dzień. Jutro do szkoły, więc nie będzie już tak fajnie. Znów będzie Luke, Micheal, Ashton, Calum i tamte dziewczyny.
W domu była tylko Ally. Oglądała "Przed świtem cz.2".
Nawet nie zauważyła, że weszłam do domu. Po ciuchy pobiegłam do mojego królestwa. Rzuciłam się na łóżko i złapałam za laptopa. Chwilkę poczekałam, aż włączy się procesor. Najpierw w internecie wpisałam 'Facebook'. Było kilka powiadomień i jedna wiadomość. Pisała moje koleżanka z Ameryki. Pytała się co tam u mnie. Odpisałam, że dobrze. Że poznałam Harry`ego i takie tam błahostki. Przyszło mi powiadomienie, że ktoś mnie zaprosił. Jakaś nazwa "Black Angel". Dziwne, ale nie odrzuciłam. Może później dowiem się kto to jest. Podeszłam do torby, z której wyjęłam zeszyty. Sprawdziłam czy jest coś zadane. Miałam tylko chemię. Odrobiłam ją na internecie. Pouczyłam się jeszcze na jutrzejszy dzień.

Nazajutrz wstałam dość wcześnie. Załatwiłam swoje potrzeby w toalecie i ubrałam się. Na śniadanie zjadłam płatki z mlekiem. Z Harry`m umówiłam się na 7.30. Mam jeszcze 20 minut. Włączyłam sobie telewizje. Akurat leciał mój program - American Next Top Model. Tak się wkręciłam w odcinek, że nawet nie zauważyłam, że Harry wszedł do domu. Na szczęście mamy nie ma, więc nie będzie wypytywać o Harry`go. Zabrałam jeszcze torbę i wyszłam. Ally jedzie z jakimś kolesiem, więc później wychodzi. Okazało się, że mój kolega przyjechał autem. Całą drogę przegadaliśmy. Dowiedziałam się, że ma na nazwisko McCall. Harry zaparkował na szkolnym parkingu. Było już troszkę ludzi. Gdy wysiedliśmy poszliśmy pod drzewo gdzie była ławka. Siedzieliśmy dobre 10 minut. Mogłabym siedzieć tak na dworze jeszcze trochę, bo w Sydney zawsze jest ciepło, ale szatyn wolał iść już do szkoły. Najpierw poszliśmy pod moją szafkę, abym mogła zabrać potrzebne książki. Teraz miałam sztukę podobno McCall też na nich jest. Jego szafka znajduje się na drugim końcu korytarza.
- Zaczekaj tutaj. Ja wrócę zaraz. Żebyś nie szła na drugi koniec korytarza.
Jedynie kiwnęłam głową.
Czekałam na niego, a gdy zobaczyłam, że już wraca musiał podejść Ashton. Czy ja się nie uwolnię od nich?
- Czego chcesz?
- Ja? Niczego. Ale Luke za to tak.
O nie. Wiedziałam, że zaraz tu przyjdzie, dlatego więc ruszyłam w stronę kolegi. Poszliśmy pod klasę. Jeszcze nie miałam sztuki w tej szkole. McCall opowiadał mi, że jest to młoda osoba. Bardzo dobrze uczy, bla bla bla. Nie słuchałam dalej, bo chciałam sama się przekonać. Gdy tylko dzwonek zadzwonił weszliśmy do sali. Było tutaj dużo sztalug. Ławki były poustawiane przy ścianie. Wszędzie wisiały jakieś prace uczniów lub prawdziwych artystów. Ta klasa była bardzo chaotyczna. Już ją lubię.
- Proszę znaleźć sobie wolne miejsce przy sztalugach, a ja sprawdzę obecność.
Do pomieszczenia weszła nauczycielka. Ma około 26 lat. Jest niska i ma krótko ścięte, blond włosy. Na nosie widnieją okulary. Wyglądała na przyjemną osobę.
Sprawdzała po kolei obecność, aż niedoszła do nazwiska "Hemmings". Nie, nie, nie. Błagam tylko nie ty. Rozejrzałam się, ale nigdzie nie zauważyłam tego idioty. Mentalnie wytarłam pot z czoła.
- Meiden - wyczytała moje nazwisko.
- Jestem.
- My się chyba jeszcze nie znamy.
- Jestem nową uczennicą.
- To przyniesiesz nam farby i pędzle, które są w górnej szafce.
Wstałam z miejsca i podeszłam do szafki. Stanęłam na palcach i otworzyłam drzwiczki. Próbowałam sięgnąć pędzle. Prawie mi się to udało, gdy do klasy wszedł Luke. Obróciłam się gwałtownie i ręką zepchnęłam puszkę farby, która zleciała na mnie. Metalowa puszka uderzyła o moją głowę i wylała farbę. Cała klasa wybuchła śmiechem. Zaczęli robić zdjęcia. Wstałam i z płaczem wyleciałam z klasy. Zawsze musi stać się coś nie tak. Wleciałam do toalety damskiej i od razu weszłam do jednek z kabin. Wytarłam twarz z farby. Kilka łez poleciało po moim policzku. Najpierw prześladuje mnie Luke i jego banda, dosypuje mi coś do napoju i teraz puszka farby spada na mnie. Zapewne te zdjęcia rozeszły się po całej szkole. Tym bardzie Hemmings będzie miał teraz z czego się śmiać. Jestem skończona. Szlochałam dalej w kabinie do póki ktoś nie wszedł do toalety, a następnie nie otworzył drzwi. Nie spojrzałam nawet na osobę, która przerwała moje szlochy. Osoba ta kucnęła przede mną i dopiero teraz mogłam dostrzec te błękitne oczy.
- Wszystko dobrze?
- A wyglądam jakby było wszystko dobrze? - warknęłam.
Zamilkł. Wstał i podał mi rękę. Chwilę się jej przyglądałam, a następnie ją ujęłam. Pomógł mi wstać i doprowadził mnie do umywalki.
- Umyj ręce i idź pod prysznic w damskiej przebieralni. Mam koszulkę w szafce, więc pożyczę ci ją. A w tych spodenkach musisz jakoś przetrwać - głos miał łagodny i aksamitny. Aż miło się go słuchało.
Posłuchałam się go i poszłam do przebieralni. Wszędzie było pusto. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Cała fioletowa farba zleciała ze mnie. Stałam po wodą rozkoszując się chwilą spokoju. "Wytrzeźwiałam" dopiero, gdy ktoś wszedł do przebieralni.
- Silje? - usłyszałam Luke`a.
- Jestem naga.
- Zasłonie oczy i podam ci ręcznik.
- Dobrze.
Podszedł do mnie i dał mi biały ręcznik. Owinęłam się nim i przeszłam do części pomieszczenia, gdzie zostawiłam ubrania. Hemmings odwrócił się, a ja szybko ubrałam się - oczywiście nie zakładając bluzki. Luke się odwrócił i podał mi bluzkę. Czarna z czaszką na przodzie. Założyłam ją i mogłam spokojnie stwierdzić, że była dużo za duża.
- Przyniosłeś mi torbę? - zapytałam
- Tak.
Odwrócił się i podał mi torbę.
- Ja wracam do domu - oznajmiłam.
Wyszłam, a blondyn za mną.
- Odprowadzę cię.
Nie zaprzeczyłam.

Po drodze cały czas pytał się czy wszystko okey. Był jakiś dziwny. Był miły. Coś mi tu niepasowało. To cisza przed burzą. Gdy doszliśmy do mojego domu zrobiło mi się jakoś dziwnie.
- Chcesz może wejść?
Czy ja to powiedziałam?
- A nie będę przeszkadzał?
- Nie.
Zgodził się i weszliśmy do domu. Skierowałam się kuchni i zapytałam się czy chce coś do picia. Zaprzeczył. Ja nalałam sobie szklankę wody i wypiłam duszkiem.
- Chodź do sypialni.
Złapałam go za nadgarstek i pociągnęłam na górę. Usiadł na łóżku i wpatrywał się we mnie.
- Teraz pewnie wszyscy śmieją się ze mnie.
- Pewnie tak - odpowiedział.
Zrobiłam minę mówiącą "Dzięki za pocieszenie".
-Pośmieją się tydzień i zapomną - uśmiechnęłam się na tą odpowiedź -Chyba.
Co? Chyba? Czyli to może trwać długo? Błagam nie.
Zrezygnowana usidłam na końcu łóżka.
Usłyszałam trzask drzwi.
- Mama - szepnęłam.
Złapałam go za dłoń i wepchnęłam go do szafy. Sama również do niej weszłam, bo dostałabym ochrzan za ucieczkę ze szkoły. Było dość ciasno i musiałam być bardzo blisko Luke`a. Pokazałam mu, że musi być cicho. Wsłuchiwałam się czy idzie tu mama, gdy poczułam jak coś napiera na mnie.
- Co ty robisz?
- Nic - zmarszczył brwi.
- Pewna część ciała ma problem - szeptałam.
Spojrzała w dół i uśmiechnął się.
- Nie kontroluję tego.
Przewróciłam oczami i odwróciłam się do niego tyłem.
- Silje. Umm... To pogorszyło sprawę.
Zachichotałam i wróciłam do pozycji w której byłam na początku.
- Ile będziemy tu siedzieć? - zapytał.
- Dopóki nie wyjdzie z domu.
Siedzieliśmy tak w szafie, gdy trzask zamykanych drzwi nie przerwał ciszy.
- Jeszcze pięć minut.
Spojrzałam na niego. Skanowałam jego twarz w ciemności. Było widać błysk w oku. Nie wiem kiedy jego twarz była tak bardzo blisko mojej. Musnął moje usta, a następnie pocałował je. Nie odepchnęłam go. Zawiesiłam ręce na jego szyi i oddałam pocałunek. Blondyn otworzył szafę, my całując się wyszliśmy i położyliśmy na łóżku. Zawiesił się nade mną. Przeniósł się z pocałunkami na moją szyję. Pocałował mnie w czuły punkt przez co z mojego gardła wyleciał jęk.
Całował mnie dalej, gdy w końcu przeszkodziła mu moja/jego bluzka. Zdjął mi materiał i rzucił w kąt. Dokańczał swoją ścieżkę pocałunków.
Odwróciłam go i teraz to ja byłam na górze. Jego zazwyczaj błękitne oczy były teraz granatowe. Pocałowałam go. Zdjęłam z niego T-shirt. Mogłam zobaczyć teraz w całej okazałości jego tors. Luke chciał odpiąć mi stanik, ale w porę się ocknęłam.
- Stój. Nie - zeszłam z niego - To nie powinno się stać.
-Co? Czemu?
- Po prostu nie powinno. Musisz już iść. Moja matka może przyjść.
- A co z tym? - pokazał na swoje krocze - Nie wyjdę z erekcją na miasto.
- To zrób coś. Co zawsze robisz, gdy masz taki problem?
- Albo się z kimś pieprzę, albo masturbuję się.
Ale on mnie obrzydza. Tak bez wstydu gada o tym.
- Na korytarzu masz łazienkę. Pośpiesz się.
Wstał, założył bluzkę i wyszedł. Obrzydza mnie myśl o tym co będzie tam robił. Usiadłam na łóżku i dotknęłam nabrzmiałych ust. Poniosło mnie. Pożądanie, które płynęło w moich żyłach kazało mi to zrobić. Ale jak to możliwe, że pociąg seksualny miałam do tego blondyna? To głupie.

_______________________________
A więc jest kolejny. Myślę, że może wam się spodobać.
Zapraszam was na wattpada i na konta na twitterze
Rozdział jest już napisany od dwóch dni, ale chciałam go wstawić na wigilię - taki bardzo malutki prezent dla was.

A teraz:
Życzę wam wszystkiego co najlepsze, żeby każda z was spotkałam swoich idoli - w tym 5SOS (ale nie żencie się z nim, bo są moi). Szczęścia, zdrowia, kaca po sylwestrze. I wszystkiego co najlepsze.
( w głowie to brzmi fajnie i jest na końcu rym)





Kocham was

sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział

Rozdział pojawi się 24 grudnia. Przepraszam was za to, ale obiecuję, że napiszę mniej więcej długi, a rozdział 8 pojawi się 31 stycznia.
Każda osoba, która chce aby była informowana na Twitterze niech napisze komenatrz z nazwą. 

niedziela, 30 listopada 2014

Chapter 6

Dedykuję ten rozdział Marcie i Martynie i Ewelinie. Kocham was.




Stało się coś czego bym nie chciała...
Luke przyparł mnie do ściany i zachłannie pocałował. Próbowałam go od siebie odepchnąć, ale nie dałam rady. Ze strach zaczęły lecieć mi łzy. Swoją rękę umiejscowił na moim biodrze, skąd przesuwał ją niżej. Gdy dotknął moje miejsce intymne moim pierwszym ruchem był kopniak w jego krocze. Zgiął się w pół, przeklinając. Ja natomiast uciekłam do damskiej przebieralni. Oparłam się plecami o drzwi i dotknęłam palcami ust, które były nieco opuchnięte. Dlaczego on to zrobił? Nie może kogoś innego sobie wybrać? Mało mu było po wypadku z boiska? A co najważniejsze - dlaczego chcę to powtórzyć?

Na lunchu usiadłam sama, bo moja siostra siedziała ze swoją paczką. Czemu ja nie mogę być tak samo fajna jak ona?? Zawsze ma najwięcej znajomych. Do mnie lecą tylko nienormalni ludzie - między innymi Luke. Nie mam szczęścia. Oh nie, jeden plus mam w sobie - urodę. Nie jestem jak inne dziewczyny z dylematem "o matko jestem gruba, bo ważę 45 kg" lub "Ale ja jestem brzydka". To wkurza.
Kończyłam już posiłek kiedy podszedł do mnie Micheal. A skoro on podszedł to jego banda zaraz też się pojawi. Zabrałam jak najszybciej swoją tacę i wstałam. Odwracając się wpadłam na jakiegoś chłopaka - i nie, to nie był żaden z tych idiotów. Miał brązowe włosy i zielone oczy. Miał na sobie biały T-shirt i poprzecierane jeansy. Mogłam zobaczyć jego mięśnie.  Był dość przystojny.
- J-ja przepraszam. Nie chciałam.
- Nic nie szkodzi. Na szczęście nic nie trzymałem.
- Taa. Ale i tak przepraszam.

Po zajęciach razem z Harry`m - bo tak miał na imię szatyn - wróciłam do domu. Mieszkał ulicę dalej, więc nie było żadnego problemu. Dowiedziałam się o nim bardzo dużo. Jak na chłopaka był bardzo fajny.
Ale ON  też był bardzo fajny.
Miałaś zapomnieć, to przeszłość.
Pokręciłam głową tak jak bym chciał wyrzucić te myśli z głowy.
- To jak? Jutro razem do szkoły??
Kiwnęłam głową i weszłam do domu. Przywitałam się z matką i poszłam do siebie. Odrobiłam lekcje i do kolacji uczyłam się na następny dzień.

Dzisiaj sobota. Na szczęście nie będę musiała widzieć tego idioty. Dziś i jutro mam spokój. Zamierzam wybrać się z do sklepu, aby zakupić produkty spożywcze i chemiczne. Poszłam do najbliższego supermarketu i weszłam między półki. Chciałam sięgnąć czekoladę, która była na samej górze jednak mi się to nie udało. Kiedy próbowałam jeszcze raz jakaś ręka pomogła mi w tym. Odebrałam z rąk nieznajomej, czekoladę i odwróciłam się do osoby, która mi pomogła. Błagam to są jakieś żarty.
- Luke - spojrzałam na niego wrogim wzrokiem
-Silje. Ślicznotko. Jak miło cię widzieć - posłał mi jeden z tych dość ładnych uśmiechów.
- A mi nie. Nawet w sobotę muszę cię widzieć?
Nie mam szczęścia. To jest pewne. Włożyłam czekoladę do wózka i poszłam dalej ignorując Hemmings`a.  Wzięłam jeszcze inne produkty i poszłam do kasy. Zapłaciłam i najszybciej jak się dało poszłam do domu. Pochowałam zakupy i poszłam do pokoju. Rzuciłam się na łóżko z telefonem i zaczęłam pisać do Harry`ego.
Ja: Spotkałam Luke`a :/
Harry: Trzymaj się od niego z daleka.
Ja: Czemu?
Harry: Chcesz iść do klubu?
Czemu zmienił temat? A co najważniejsze - ON też chciał pójść ze mną klubu. Czy mogę mu zaufać?  Nie, chyba nie. JEMU zaufałaś i co zrobił? No właśnie. Nie mogę iść. Boję się.
Ja: Nie mogę.
Harry: Czemu??
Zapomniałam! Mam szlaban. Teraz mi się upiekło.
Ja: Mam szlaban :(
Harry: Zaraz u ciebie będę.
Co? Jak będzie u mnie? Ale matka jest w domu.

Po 10 minutach usłyszałam tak coś uderza w okno. Gdy podeszłam i otworzyłam je dostałam w czoło kamyczkiem.
- O Boże. Przepraszam. Silje nic ci nie jest? - Harry zaczął panikować.
- Nie nic. Musisz być cicho tak, aby moja matka cię nie usłyszała.
-Spo...
Nie dokończył, bo moja matka tak po prostu weszła do mojego pokoju bez pukania. Odsunęłam się od okna i stanęłam przed rodzicielką.
- Coś się stało mamo?
- Jadę do znajomej. Nie będzie mnie przez całą noc. Ally poszła do przyjaciółki, więc zostajesz sama w domu.
- Okey.
- Nikogo nie wpuszczasz i nie wychodzisz.
- Dobrze.
- Czemu masz otwarte okno? Przeziębisz się.
Ruszyła by zamknąć okno. HARRY.
- Mamo, jest ciepło. Zostaw.
Zignorowała mnie i podeszła do okna.
No to już po mnie.
Kiedy usłyszałam charakterystyczny dźwięk zamykanego okna odetchnęłam z ulgą.
- Pa córuś.
Szybko zobaczyłam gdzie mój kolega i okazało się, że jest przyciśnięty do ściany.
- Już wyszła.
Zeszłam na dół i wpuściłam Harry`ego do środka. Ustaliliśmy, że zrobimy sobie maraton filmowy. Obejrzeliśmy "Igrzyska Śmierci" wszystkie trzy części. Następnie "Avatar" 
- Czemu oni biegają nago? 
- Bo są dzikusami - odpowiedziałam.
- Też chcę, żeby u nas tak było. Codziennie widzieć piersi - rozmarzył się.
Palnęłam go jedynie w głowę. Po 2 w nocy zasnęliśmy na kanapie.

Obudziłam się na podłodze. Całe plecy mnie bolą. Harry pochrapuje na kanapie. Wstałam i zrzuciłam go na podłogę. 
- Co do cholery - wstał.
- Idź zrób mi śniadanie, a ja pójdę ubrać się.
Zgodził się, a ja ruszyłam do pokoju. Przebrałam się w zwykły, szary T-shirt z Myszką Miki i czarne leginsy. Schodząc na dół poczóła przepiękny zapach gofrów. Przypomniałam sobie jak u cioci w Ameryce jadłam prawie codziennie gofry. Wtedy mieszkałam przez 3 miesiące w Los Angeles. Ładne miasto. 
- Wyjdziemy później gdzieś na miasto? - zapytałam.
- A niemiałaś szlabanu?
- Mamy nie ma do wieczoru, więc mam drogę wolną.

Ustaliliśmy, że pójdziemy do kina, a później do jakiejś kawiarni.


____________________________________________________

A więc to kolejny rozdział. Ja jako stara dupa, bo skończyłam już 14 lat wstawiam wam oto ten rozdział. Starałam się jak mogę, aby był jak najdłuższy, lecz niestety zdążyłam napisać wam tylko tyle, bo pisałam w tym samym czasie drugiego bloga. Liczę na komentarze i zapraszam was na konta bohaterów na TT (@Luke_BlackRose  @Silje_BlackRose ). Przypominam także, że piszę opowiadanie też na wattpadzie. Zapraszam.



piątek, 21 listopada 2014

Rozdział

Rozdział pojawi się 30 listopada w moje urodziny. Tak kończę już niedługo 14 lat. Z tej okazji wstawię kolejny (spróbuję aby długi) rozdział. Rozdział będzie miał specjalną dedykację dla dwóch osób. Jak na razie mam napisaną połowę, więc do kolejnego rozdziału kochani.