czwartek, 7 maja 2015

Chapter 12

Minęły już 3 tygodnie od kiedy wybudzili Silje. Dzisiaj idzie do szkoły, więc pomogę jej jako "przyjaciel". Mama Silje w pewien sposób mnie polubiła. Ja i Ally musimy pomóc i przywrócić jej pamięć. Pamięta tylko to, że przyjaźni się z jakimś Nathan`em i mieszka we Francji. Dowiedziałem się również o tym, że bardzo często zmieniała miejsce zamieszkania. Urodziła się w Ameryce, a ich ojciec zostawił matkę. Ally opowiedziała mi również o niej. Była lekko tym zdziwiona, gdyż jestem jej przyjacielem, a muszę dowiadywać się. Oczywiście wcisnąłem jej kit o tym, że jest skryta i dużo mi o sobie nie opowiadała.
- Trochę się boję - wyszeptała mocniej ściskając moją dłoń. Powiedziałem jej, ze często trzymamy się za ręce.
- Będę przy tobie.
Zaprowadziłem ją do szafki i wpisałem kod. Pierwszy raz zobaczyłem wnętrze szafki. Była ozdobiona różnymi zdjęciami gwiazd.
- Silje - odwróciłem się w stronę skąd dochodził głos. Harry i Ally. - Dobrze, że cię widzę.
Przytulił ją, a we mnie, aż się zagotowało.
On może wszystko zniszczyć.
- Kim jesteś? - zapytała.
- Harry. Twój przyjaciel.
To ja nim jestem. Spierdalaj.
- Luke nim jest.
O tak maleńka. Dobrze gadasz.
- Silje - wtrąciła się Ally - Harry i Luke się z tobą przyjaźnią. McCall dużo czasu z tobą spędzał.
Dziwka. Niech zamknie się w końcu.

*Silje*

Jestem skołowana tym wszystkim. Tak nagle mam tylu przyjaciół. Nie wiem jak było wcześniej, ale dowiem się. Zastanawia mnie także sprawa z Nathan`em. Tak, wyjechałam, ale czemu nie odzywa się do mnie. Nie dzwoni. Nie pisze. Zostawił mnie.
- Chodź ze mną - poprosił Harry.
Z wahaniem zgodziłam się. Zaprowadził mnie na ławkę, która znajdowała się pod drzewem.
- Od kiedy przyjaźnisz się z Hemmings`em? - zadał pytanie
- Podobno od dawna.
- Ty go nienawidzisz. On jest dupkiem.
- Nie mów tak o nim. Próbuje mi pomóc. Cały czas jest przy mnie i próbuje przywrócić mi pamięć.
- On chce zdobyć twoje zaufanie. Tacy ludzie jak on, nie pomagają innym. Myślą tylko o sobie.
- Przestań. To dlaczego ciebie nie było przy mnie? Ani razu do mnie nie zajrzałeś w szpitalu.
Na chwilę zamilkł. Tak tak jakbym uderzyła w jego czuły punkt. Jego wyraz twarzy zmienił się na przygnębioną i smutną.
- Mój dziadek zmarł i pojechałem na jego pogrzeb. Zostałem także u babci, aby ją pocieszyć. Dlatego nie było mnie.
Zrobiło mi się żal. Oraz moje sumienie odezwało się. Naskoczyłam na niego choć on po prostu przechodził rozstanie z dziadkiem. Podeszłam do niego i przytuliłam. Lecz po chwili dotarło do mnie to co mówił. Po co miałby mnie okłamywać? Ale tak to po co Luke marnowałby na mnie czas? Jestem skołowana i do tego głowa zaczęła mnie boleć.
- Odprowadzisz mnie do domu?
- Tak, jasne.
Zaprowadził mnie do swojego auta i po chwili, byliśmy już pod moim domem. Podziękowałam mu i wyszłam. W kuchni zauważyłam, że na blacie leży liścik.
"Zostaję dłużej w pracy. Obiad macie w lodówce.
Mama"
Ślinka, aż mi poleciała, gdy zobaczyłam co na obiad - kurczak zapiekany w panierce kukurydzianej. Pychotka. Nałożyłam trochę i odgrzałam. Z talerzem i widelcem usiadłam przy stole. Włożyłam kawałek mięsa do buzi, ale zaraz wyplułam, bo poparzyło mi usta. Zapomniałam. Ale nie tylko o tym zapomniałam. Chciałam przemyć sobie usta zimną wodą, lecz niestety przerwał mi w tym dzwonek do drzwi. Otworzyłam drewnianą powierzchnię i zaprosiłam Luke`a do środka.
- Co ci się stało w twarz? - przyjrzał się mojej zaczerwienionej skórze.
- Poparzyłam się.
Pokręcił głową ze zrezygnowaniem, ale ja widziałam cień uśmiechu na jego twarzy. Śmieje się ze mnie.
- Przyłożyłaś sobie coś zimnego?
- Przerwałeś mi w tym.
Pomaszerowałam do kuchni i pochyliłam się nad zlewem. Puściłam zimną wodę w kranie i przemyłam usta. Delikatnie wysuszyłam je ręcznikiem i usiadłam przy stole, aby skończyć jeść. Nie przejmowałam się na razie Hemmings`em. Byłam zbyt głodna. Umyłam naczynia i usiadłam na kanapie w salonie.
- Czemu poszłaś do domu?
- Pojechałam - poprawiłam go - Harry mnie podwiózł. Głowa mnie rozbolała, więc mnie zawiózł.
Wyjaśniłam i uciekłam wzrokiem od jego osoby, bo spojrzenie tych niebieskich tęczówek mnie dezorientował. Czułam się jakby wypalał we mnie dziurę. Próbował wyczytać coś więcej ze mnie.
- Może wyjdziesz dzisiaj ze mną?  Wieczorem?
- Eh... Czemu nie?
Ally pewnie pójdzie do chłopaka, a mojej mamy nie ma. Nie chce zostawać sama w domu.




______________________________________________

Przepraszam za błędy i za nieobecność, ale straciłam chęć pisania. Piszcie komy i obserwujcie mnie na tt

PS. Zayn mnie zawiódł.

2 komentarze:

  1. Super rozdział :) czekam nn :*
    /A

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział *-* ! :3

    OdpowiedzUsuń